Drukuj

Sztuka ma wiele twarzy. Nie bez kozery jest rodzaju żeńskiego. Raz miła i gładka, z perfekcyjną linią makijażu,
innym razem mroczna, nieregularna, tajemnicza.
Czasem piękna, czasem brzydka.
Ta niejednoznaczność, postmodernistyczność zachwyca, prowokuje, pociąga, czasem oburza, a bywa, że działa euforycznie.
Słowo klucz - to różnorodność. W niej drzemie siła napędowa, wolność współistnienia i twórczy napęd. Im różniej
- tym ciekawiej, im barwniej - tym mniej nudno, im bliżej siebie
- tym bardziej iskrzy. Przeciwieństwa rodzą artEnergię - wibrującą i szaloną, niepokorną i niepokojącą, symetryczną i poukładaną.
Sztuka jest niewinna - to słowa jednej z artystek.
Wolno jej bezkarnie grzeszyć. I w grzechu i w cnocie sztuki tkwi jej siła i moc oddziaływania. Miasto Gwiazd otwiera swoją przestrzeń na wszystkie jej przejawy. Niech się spotkają, dotykają, uzupełniają, kochają lub nienawidzą. Ważne, żeby
były razem
...